małymi literami o pamięci, obrazach i o tym, kto posiada najlepszą chmurę

dwie dekady, to czas jaki poświęciłem fotografii. uwielbiam wypalać oczy. kiedyś na negatywie, dziś wyłącznie cyfrowo. zmieniło się dużo, może poza jednym: gdzie nie spojrzę, wszędzie widzę to „coś”. jakiś czas temu zastanawiałem się, czy wszystko ze mną w porządku? jednak nie drążąc tematu i nie skupiając się nad tym, czy głowę mam zdrową, pokrótce podzielę się tym, jak zasysam i przetwarzam świat oraz gdzie znajduje się idealne miejsce do archiwizacji obrazów.

począwszy od porannej pobudki i pomimo faktu, że przez dobrą pierwszą godzinę jestem jeszcze w półśnie, jedyne co mi się udaje to skanowanie. oczami. serio, nic do mnie nie dociera poza obrazami. i niby nic w tym dziwnego nie ma (każdy posiada oczy – zakładając, że cokolwiek widzi), gdyby nie fakt, że mi te obrazy pozostają w głowie na długo, często na zawsze.

kiedyś nie rozumiałem, dlaczego często chodzę „przeciążony”. nie zwracałem uwagi na fakt, że przypominanie sobie dowolnej sytuacji rozwija w mojej głowie setki klatek. niczym time machine w macbook’u. przyzwyczajony do takiego postępowania mojego mózgu, nie czułem niczego nadzwyczajnego/ intrygującego itd. jednak pewnego razu zacząłem rozmawiać ze znajomymi czy „też tak mają”. otóż nie mają, przynajmniej w tak zaawansowanym stopniu. i nie. nie są debilami. nie poruszam tutaj kwestii myślenia samego w sobie, jakie każdy cywilizowany człowiek „uprawia”. w ciągu całego dnia nie marnuje ani jednej sekundy. analizuje wszystko i wszystkich. podziwiam, bezczelnie się przyglądam. osoba/ rzecz/ miejsce ładna/e? super! odwrotnie? jeszcze lepiej! zestawiam to z planowanymi zdjęciami, by wycisnąć maksimum. do tego cała masa myśli przeciętnego człowieka o radości, miłości, pracy, obowiązkach w domu, o tym co danego dnia zrobiłem dobrze, co spieprzyłem i jak z tego wybrnąć, jak nie powtórzyć błędu itd./itp.

im mocniej zaczynasz się zastanawiać nad nurtującą Cię kwestią, dowiadujesz się więcej (odkrywcze prawda? :P). o sobie zwłaszcza. i tylko od nas zależy jak ta wiedze spożytkujemy. czy nasze myśli będą marnym i gęstym ściekiem, czy też rwącą rzeką. jednak to temat na inny wpis.

wracając do meritum, zdałem sobie sprawę, że jestem chodzącym skanerem. dokładając do tego męczącą wręcz pamięć do zapachów i dźwięków uznałem, że oksy od Google są dla mnie zbędne 😉

więc tak, za każdym razem mam wierną projekcję sytuacji. detale, wypowiedziane słowa.. wszystko jak na filmie.

nie pozuje w tym momencie na osobę wyjątkową, która posiada jakiś dar itp. nie zależy mi na tym. nie umiem się dobrze czuć z tak zajebiście tanich i niskich powodów.

przyznam się, że to czasem męczy (nieudolnie powracam do tematu sprzed kilku akapitów wyżej). przecież nie żyję wyłącznie wspomnieniami. normalnie pracuje, każdego dnia czegoś się uczę (tutaj mam nadzieję: jak każdy), rozmawiam na masę tematów, których rozpiętość też mnie czasem przeraża 😉 w dwóch żołnierskich słowach: normalnie funkcjonuje.

zacnym plusem mojej (może również Twojej?) „przypadłości” jest fakt, że ciężko mnie oszukać. konkretnie, to np. w kwestii zdjęć. wielokrotnie rozmawiałem z osobami chętnymi do współpracy o tym jaki mają pomysł np. na zdjęcie okładki ich pierwszego singla itp. rozmowy kończą się często na niczym. nie chcę kopiować. lubię inspirację. nie robię wszystkiego dla kasy bo mam na to wywalone. jeśli zadaję pytanie, jaki temat siedzi w czyjejś głowie, a ktoś mi rzuca kalką z okładek (gazet, albumów muzycznych itp.) licząc, że dam zrobić z siebie frajera uśmiechającego się jak głupi do sera, to jest w błędzie. chcesz się do czegoś odnieść? wskaż nawet palcem. dogadamy się lecz nie każ mi kopiować. nawet nie sugeruj. tania i przekłamana kreatywność znajdzie poparcie u całej masy fotografów, lecz nie u mnie. kasa jest ważna, lecz kasę się wyda, a wewnętrzny niesmak pozostanie. nie chcę tak.

czy zapominam? oczywiście! jednak wyłącznie informacje tymczasowe – nie znoszę się zaśmiecać.

dlaczego korzystam z dodatkowej chmury #IG? tam znajdują się sytuacje/ obrazy które widziałem, których nie sfotografowałem, a do których wróciłem. pokazuję się. czasem wręcz obnażam. uwielbiam fotografowanie. mobilna fotografia jest dla mnie czymś zupełnie nowym. nie tak łatwym, jak możecie sobie imaginować. ograniczenia aparatu w moim iPhone plus jego zdechła bateria powodują, że poświęcam dużo więcej czasu, zanim stuknę palcem w ekran. zupełnie jak wtedy, kiedy 15 lat temu fotografowałem lustrzanką z negatywem, zerkając na licznik zrobionych zdjęć.

obiecuję, że mam jeszcze masę w zanadrzu i na pewno się podzielę 🙂 

@grupamobilni mnie tolerują (a to już sukces zważywszy na mój pociąg do robienia #selfie) i nawet dostałem wyróżnienie! 😀 a co tam, lubię się chwalić i być docenionym 🙂

już chyba wiecie, która chmura ma najlepsze ofertę w korelacji z ceną 😉 tak, to nasza własna głowa, która jak najbardziej powinna często wędrować wysoko w chmurach.
bez paniki, że nikt tego nie zobaczy (jedyna chmura bez podglądu wywiadu USA :P). chcesz pokazać światu jak widzisz i co masz w głowie? sam decyduj co i komu. poczuj się lustrzanką/ kompaktem/ smartphone’m i pokaż się.

Processed with VSCOcam with c1 preset

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s